Fractional CTO w audycie technologicznym przed rundą inwestycyjną
Dwa, czasem trzy tygodnie. Tyle zwykle ma zespół techniczny startupu na przygotowanie się do audytu, zanim fundusz usiądzie do rozmowy o warunkach rundy. Audyt technologiczny sprawdza, czy kod, architektura i zespół udźwigną skalę, którą inwestor właśnie kupuje. Fractional CTO po stronie foundera zbiera te odpowiedzi wcześniej, zanim zrobi to ktoś z zewnątrz.
Czego szuka fundusz w audycie technologicznym
Zespół funduszu, często zewnętrzna firma techniczna wynajęta na ten jeden proces, sprawdza kilka warstw naraz. Architekturę: czy system skaluje się do kolejnego rzędu wielkości ruchu, czy trzyma się na doraźnych łatkach. Jakość kodu: pokrycie testami, dług techniczny, liczbę otwartych krytycznych błędów. Bezpieczeństwo danych klientów i to, kto ma dostęp do środowiska produkcyjnego. I zależność od pojedynczych osób: co się stanie, jeśli jedyny developer, który rozumie moduł płatności, odejdzie w przyszłym miesiącu.
Nikt nie oczekuje od startupu na etapie serii A kodu godnego dużej korporacji. Liczy się świadomość: czy zespół wie, gdzie leżą słabe punkty, i ma plan, żeby je adresować w tempie zgodnym z planowanym wzrostem.
Zwykle sam audyt trwa od kilku dni do dwóch tygodni, zależnie od wielkości kodu i skali funduszu. Zewnętrzny zespół pracuje na dostępie do repozytoriów, dokumentacji i rozmów z kilkoma osobami z zespołu technicznego, nie tylko z CTO. Efekt trafia z reguły do partnerów funduszu jako notatka z listą ryzyk podzieloną na te, które wymagają naprawy przed inwestycją, i te, które można adresować już po niej.
Typowe czerwone flagi w kodzie startupu
Kilka wzorców powtarza się w audytach na tyle często, że warto je znać z wyprzedzeniem. Brak testów automatycznych poza fragmentami krytycznymi dla płatności. Jedna osoba, zwykle founder techniczny, jako jedyny nosiciel wiedzy o najważniejszych częściach systemu. Baza danych z kopiami zapasowymi, które widnieją włączone w konfiguracji, ale od miesięcy nikt nie sprawdził, czy realnie da się z nich cokolwiek odtworzyć. Stos technologiczny poskładany z rozwiązań, które miały być tymczasowe osiemnaście miesięcy temu i zostały na stałe.
Do tego dochodzi często brak monitoringu produkcji: system, który potrafi paść w nocy i nikt się o tym nie dowie do rana, bo alertów po prostu nie skonfigurowano. Podobnie z dokumentacją API i integracji: działa, dopóki działa jedna konkretna osoba, która to pisała.
Żadna z tych rzeczy sama w sobie nie zablokuje rundy. Kombinacja kilku naraz, bez żadnego planu naprawy, obniża zaufanie zespołu inwestycyjnego do prognoz wzrostu. Trudno wierzyć w skalowanie systemu, którego nikt w firmie nie potrafi opisać na jednej kartce.
Rola fractional CTO w przygotowaniu do audytu
Tu wchodzi fractional CTO. Ktoś, kto patrzy na system oczami audytora, zanim zrobi to ktoś z zewnątrz, i pamięta z poprzednich rund, na co fundusz zwróci uwagę najpierw. W praktyce praca układa się w trzy etapy. Najpierw wewnętrzny przegląd, czyli mini audyt wyłapujący te same czerwone flagi co zewnętrzny zespół, tylko wcześniej i bez presji terminu narzuconego przez inwestora. Potem porządkowanie dokumentacji: architektura systemu, procesy wdrożeniowe, polityka dostępów, bo w wielu startupach ta wiedza siedzi wyłącznie w głowach kilku osób i nigdy nie trafiła na papier. Na koniec przygotowanie founderów do samej rozmowy, żeby pytanie o dług techniczny nie zaskoczyło ich przy stole.
Fractional CTO nie musi wchodzić na stałe do zespołu. Zaangażowanie na 6 do 10 tygodni przed planowanym audytem, w wymiarze kilku dni tygodniowo, zwykle wystarcza, żeby uporządkować najważniejsze obszary. To krótszy i tańszy proces niż zatrudnianie etatowego CTO wyłącznie na czas jednej rundy.
Weźmy startup fintech na etapie serii A, dziesięcioosobowy zespół produktowy, founder techniczny piszący kod od trzech lat bez żadnego wsparcia na poziomie architektury. Fractional CTO wchodzi na dwa dni w tygodniu, osiem tygodni przed planowanym otwarciem rundy. Pierwsze dwa tygodnie to przegląd repozytoriów i rozmowy z zespołem, kolejne trzy to spisanie architektury i wdrożenie podstawowego monitoringu, ostatnie trzy to próbny audyt przeprowadzony tak, jakby robił go fundusz, z listą pytań, na które founder ćwiczy odpowiedzi. Do dnia realnego due diligence zespół zna już większość pytań, zanim padną.
Jak to wpływa na wycenę
Audyt technologiczny rzadko podnosi wycenę wprost. Słaby wynik potrafi ją za to obniżyć albo mocno spowolnić cały proces. Fundusz, który znajdzie poważne luki, reaguje na kilka sposobów. Czasem obniża oferowaną wycenę, żeby uwzględnić koszt naprawy. Czasem wpisuje do term sheetu warunki zawieszające, ważne do czasu usunięcia najpoważniejszych problemów. W skrajnych przypadkach wycofuje się z procesu, bo ryzyko techniczne przestaje mieścić się w jego apetycie na tym etapie spółki.
Przygotowanie nie podnosi wyceny automatycznie, choć skraca czas negocjacji i zdejmuje z rozmowy niepewność, która i tak zostałaby wyceniona na niekorzyść spółki. Founder z jasną mapą długu technicznego i planem jego spłaty prowadzi rozmowę z pozycji kogoś, kto zna swój produkt na wylot. Bez tej mapy ta sama rozmowa łatwo zmienia się w obronę.
Checklist przed rozmową z inwestorem
Zanim usiądziecie do stołu, warto mieć te odpowiedzi gotowe wcześniej, nie improwizowane w trakcie spotkania. Czy architektura wytrzyma dziesięciokrotny wzrost ruchu bez przepisywania systemu od zera? Czy istnieje dokumentacja, którą przeczyta ktoś spoza zespołu i zrozumie działanie produktu? Kto ma dostęp do produkcji i baz danych, i czy ten dostęp jest gdziekolwiek spisany? Ile czasu zajęłoby odtworzenie systemu, gdyby serwer produkcyjny padł dziś wieczorem? Czy dług techniczny ma właściciela i termin, czy tylko wpis w backlogu, do którego nikt nie wraca. I ostatnie, często pomijane: czy ktoś poza founderem technicznym potrafi odpowiedzieć na te pytania, gdyby jego akurat zabrakło na sali.
Odpowiedzi na te pytania rzadko mieszczą się w głowie jednej osoby po nocy przed spotkaniem. Zbudowanie ich wymaga tygodni pracy nad kodem, dokumentacją i procesami. Popołudnie spędzone na przygotowaniu slajdów tego nie zastąpi.
Ten sam rytm przygotowania widać po stronie finansów. Fractional CFO przed rundą inwestycyjną porządkuje liczby z tego samego powodu, dla którego fractional CTO porządkuje kod: w obu przypadkach fundusz kupuje przede wszystkim przewidywalność. Jeśli szukasz kogoś do tej roli na czas przygotowań, przegląd aktualnych ofert pokazuje, jacy eksperci są dostępni w najbliższych tygodniach.
Fundusz i tak zobaczy Twój kod. Pytanie tylko, czy zobaczy go pierwszy raz razem z Tobą, czy zanim zdążyłeś cokolwiek wyjaśnić.