Ile kosztuje fractional CHRO w porównaniu z agencją rekrutacyjną
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi na pytanie, czy taniej wychodzi fractional CHRO, czy agencja rekrutacyjna. Rozliczasz je zupełnie inaczej. Fractional CHRO to retainer za obecność w firmie, zwykle 10-20 tys. zł netto miesięcznie. Agencja rekrutacyjna to jednorazowa prowizja liczona jako procent pensji obsadzanego stanowiska. Prawdziwa różnica w kosztach wychodzi dopiero wtedy, gdy policzysz, ile stanowisk agencja obsadziłaby za budżet, który rocznie pochłania fractional CHRO.
Ile kosztuje fractional CHRO miesięcznie
Retainer za fractional CHRO w Polsce mieści się zwykle w widełkach 10-20 tys. zł netto miesięcznie, za zaangażowanie rzędu 1-2 dni w tygodniu. Cena rośnie wraz z zakresem odpowiedzialności. Sama strategia HR i doradztwo dla zarządu kosztują mniej niż wariant, w którym CHRO prowadzi też zespół HR, odpowiada za rekrutacje na stanowiska managerskie i buduje strukturę wynagrodzeń od podstaw. W skali roku wychodzi z tego 120-240 tys. zł netto. To mniej więcej tyle, ile kosztowałby etatowy dyrektor HR z podobnym doświadczeniem, tyle że bez pełnego wymiaru godzin, urlopu i kosztów pracodawcy po stronie firmy.
W tej cenie mieści się coś, czego cennik agencji nigdy nie obejmuje: ciągłość. Fractional CHRO zna zespół, historię decyzji personalnych i kontekst finansowy firmy z miesiąca na miesiąc, więc kolejna rekrutacja czy zmiana w strukturze wynagrodzeń nie zaczyna się od zera. Firma na wczesnym etapie, gdzie funkcja HR dopiero powstaje, częściej płaci bliżej dolnych widełek, bo zakres jest węższy. Organizacja po serii finansowania, z rosnącym zatrudnieniem i presją na retencję, zwykle ląduje w górnej części skali.
Ile kosztuje agencja rekrutacyjna za jedno stanowisko
Agencja rekrutacyjna pracuje na innej zasadzie. Płacisz jej dopiero po zamknięciu procesu, zwykle 20-30% rocznego wynagrodzenia brutto obsadzanej osoby. Przy stanowisku HR-owym albo managerskim z pensją rzędu 120-180 tys. zł brutto rocznie prowizja wynosi 24-54 tys. zł za jedną osobę. Modele agencji contingency, płatne wyłącznie za skuteczne zamknięcie, trzymają się zwykle dolnej granicy tego przedziału. Agencje executive search, pracujące na wyłączność i z zaliczką płatną z góry, celują bliżej górnej.
Do tego dochodzi czas. Koszt tradycyjnej rekrutacji dyrektora pokazuje, że sam proces trwa zwykle 2-4 miesiące, w trakcie których stanowisko stoi puste, a praca się kumuluje na resztę zespołu. Część agencji oferuje gwarancję zastąpienia kandydata w ciągu 3-6 miesięcy od startu, ale to wyjątek w umowie, nie standard rynkowy. Jeśli osoba odejdzie w siódmym miesiącu, prowizję płacisz jeszcze raz.
Ile stanowisk obsadza fractional CHRO w tym czasie
Fractional CHRO w typowym roku współpracy nie zamyka się na jednej rekrutacji. Prowadzi albo nadzoruje nabór na kilka ról naraz: HR business partnera, specjalistę ds. rekrutacji, koordynatora L&D, osobę odpowiedzialną za wynagrodzenia i benefity. W firmie budującej dział HR od podstaw to zwykle 3-5 stanowisk rocznie. Czasem więcej, jeśli zatrudnienie rośnie szybko, na przykład po otwarciu nowego biura albo wejściu na kolejny rynek. Różnica względem agencji jest prosta: CHRO robi to przy okazji swojej głównej roli, a nie jako osobno wycenianą usługę za każdym razem, kiedy otwiera się nowy wakat.
Część z tych rekrutacji prowadzi samodzielnie, część zleca zewnętrznemu rekruterowi i tylko nadzoruje proces. W obu przypadkach koszt mieści się w miesięcznym retainerze. Nie pojawia się dodatkowa faktura za każde domknięte stanowisko, tak jak dzieje się to w modelu agencyjnym.
Prosta kalkulacja porównawcza
Załóżmy firmę, która w ciągu roku musi obsadzić cztery stanowiska HR-owe, każde z pensją około 150 tys. zł brutto rocznie. Agencja rekrutacyjna policzy za to 20-30% z każdej pensji, czyli 30-45 tys. zł za sztukę. Cztery stanowiska dają razem 120-180 tys. zł samej prowizji, bez uwzględnienia miesięcy, w których role pozostają nieobsadzone.
Fractional CHRO w tym samym okresie kosztuje 120-240 tys. zł netto rocznie. Budżet wychodzi porównywalny, ale zakres jest inny. Za tę kwotę dostajesz kogoś, kto najpierw sprawdza, czy w ogóle potrzebujesz akurat tych czterech ról, projektuje ścieżki rozwoju i strukturę wynagrodzeń, a przy okazji odpowiada przed zarządem za całą funkcję HR. Agencja kończy pracę w dniu, w którym kandydat podpisze umowę. Fractional CHRO zostaje z Tobą, kiedy po trzech miesiącach okazuje się, że któraś z tych osób jednak nie pasuje do zespołu.
Odwróćmy kalkulację. Jedna prowizja agencyjna za stanowisko managerskie, powiedzmy 40 tys. zł, kupuje Ci dwa do czterech miesięcy pracy fractional CHRO, zależnie od zakresu retainera. To wystarczająco dużo czasu, żeby przeprowadzić audyt struktury HR, poukładać proces onboardingu i zaplanować kolejne rekrutacje tak, żeby nie robić ich pod presją.
Kiedy warto połączyć oba rozwiązania
Czyste porównanie kosztów bywa mylące, bo w praktyce oba rozwiązania często pracują razem. Fractional CHRO układa strategię zatrudnienia, definiuje profile stanowisk i pilnuje budżetu płacowego. Agencję angażuje punktowo tam, gdzie sam nie ma czasu albo sieci kontaktów, na przykład przy trudnym do znalezienia specjaliście technicznym w HR albo rekrutacji prowadzonej pod poufnością. Taki układ kosztuje więcej niż sam retainer, ale mniej niż zlecanie agencji każdej rekrutacji z osobna, bo prowizję płacisz tylko za role, które naprawdę tego wymagają.
Firmy poniżej 50 osób rzadko potrzebują agencji przy każdym wakacie HR-owym. Powyżej tego progu, przy kilkunastu rekrutacjach rocznie na różnych poziomach, kombinacja obu rozwiązań zwykle wychodzi taniej niż każde z osobna, bo fractional CHRO negocjuje z agencjami stawki i pilnuje, żeby żadna rekrutacja nie trafiła do agencji bez wcześniejszej próby wewnętrznej.
Zanim zdecydujesz, który wariant pasuje do Twojej firmy, sprawdź profil fractional CHRO i aktualne stawki ekspertów w katalogu. Dopiero z tymi liczbami w ręku porównanie z ofertą agencji ma sens.
Agencja sprzedaje Ci obsadzone stanowisko. Fractional CHRO sprzedaje Ci odpowiedzialność za to, czy te stanowiska w ogóle miały sens.