Typowa firma technologiczna zatrudniająca kilkadziesiąt osób ma w marketingu jedną osobę albo zero. Funkcję ciągnie właściciel między spotkaniami. To nie jest patologia, tylko normalny stan rzeczy, i większość porad marketingowych kompletnie go ignoruje.
Co jedna osoba utrzyma
Jeden kanał, w którym jesteście regularnie. Nie trzy. Wybór jest mniej ważny niż regularność: jeśli wasi klienci siedzą na LinkedInie, niech to będzie LinkedIn, jeśli czytają branżowe newslettery, niech to będzie tekst raz na dwa tygodnie. Kanał, w którym pojawiacie się co dziesięć dni, jest wart więcej niż cztery, w których bywacie raz na kwartał.
Strona, która odpowiada na pytania z ofertowania. Za każdym razem, gdy w rozmowie handlowej pada to samo pytanie po raz trzeci, odpowiedź ląduje na stronie. To jest cały proces. Po pół roku macie stronę zbudowaną wokół realnych wątpliwości klientów, a nie wokół tego, co brzmiało dobrze przy jej projektowaniu.
Kontakt z ludźmi, którzy już z wami pracowali. Najtańsze źródło pracy w firmie usługowej to klient sprzed roku, który o was zapomniał. Lista, kalendarz, cztery rozmowy w miesiącu. Nudne i skuteczniejsze niż większość rzeczy, które wyglądają jak marketing.
Czego nie zaczynać
Bloga z planem dwóch tekstów tygodniowo. Przy jednej osobie skończy się po miesiącu i zostawi na stronie zakładkę z datą sprzed roku, która działa gorzej niż brak zakładki.
Reklam, zanim strona wytrzyma ruch. Płatny ruch świetnie pokazuje, że przekaz nie działa. Tylko że płacicie za to odkrycie pełną stawkę. Najpierw uporządkujcie to, co ruch zastaje.
Kiedy to przestaje wystarczać
Moment jest dość wyraźny: gdy sprzedaż zaczyna czekać na materiały, a nie ma kto ich zrobić. Wtedy albo firma zatrudnia kogoś na etat, albo dokłada głowę na część etatu, żeby uporządkować kierunek i zostawić rytm.
Wybór między jednym a drugim nie jest kwestią wielkości firmy, tylko tego, ile ciągłej pracy naprawdę jest w tej funkcji. Jeśli marketing to u was jeden, dwa dni w tygodniu, pełny etat będzie się nudził albo wymyślał sobie zajęcia. Jeśli to codzienna robota z zespołem, część etatu nie wystarczy i lepiej nie udawać, że wystarczy.
To rozróżnienie ratuje więcej budżetów niż jakikolwiek wybór narzędzia.



